czwartek, 23 marca 2017

21 marca

Migawki na wiosnę
Marcowe śniadanie (owsianka i mleko z nerkowców)
 Sezonowość
 Herbata z owsa 
 Topik węszący pierwszą wiosenną muchę za oknem
 Siekanie kapusty :)
 Odradzanie się
 W sadzie koło nas
 Fragment gałęzi, który obrósł ogrodzenie - zawsze przypomina mi siedzącego ptaka.
Bazie
 Ubiegłoroczna nawłoć, jeden z moich ukochanych roślinnych modeli
Nowe życie
 Stan uśpienia
 Trochę jesiennie
 Zadyszany i najszczęśliwszy na świecie
I na koniec jeszcze raz nawłoć :)

czwartek, 16 marca 2017

Rozśpiewane nieba

W powietrzu z każdym dniem bardziej czuję wiosnę, a nieba wokół mnie są rozśpiewane skowronkami. Te małe ptaszki są nieustraszone i niezwyciężone. Śpiewają swoją odwieczną piosenkę nawet wtedy, kiedy wieje mocny wiatr i zacina drobny, marcowy deszcz. Pierwszy dźwięk, który słyszę po wyjściu z domu na poranny, czasem nawet przed-świtowy spacer, to ich głosiki.

Poniżej ostatnie czary-mary starym Zenitem mojego Taty :) 


sobota, 11 marca 2017

Tajemniczy miesiąc

 "Teraz przyszedł tajemniczy miesiąc, miesiąc dni pełnych słońca, kapania z dachów, wiatrów i chmur szybko sunących po niebie i mroźnych nocy, kiedy na śniegu tworzyła się szreń, a księżyc świecił oślepiająco. (...) Nadchodziła wiosna, ale nie tak, jak ją sobie wyobrażał. Już nie ta, która uwolniła go od nieznanego i wrogiego świata, lecz wiosna, która była dalszym ciągiem wszystkiego, co przeżył, przezwyciężył i co sobie przyswoił."

(Tove Jansson "Zima Muminków")


Fot. Mąż :)

czwartek, 2 marca 2017

1 marca, środa

Lubię pracować w domu, znajduję wtedy swój własny rytm działania i nic mnie nie rozprasza. Bardzo łatwo jest mi się skupić na wykonywanym zadaniu i jestem bardzo wydajna. Wokoło panuje spokój, odzwyczajam się od bodźców wielkiego miasta, atakujących napastliwie wszystkie zmysły. Kiedy chcę, robię sobie herbatę, wychodzę na spacer albo organizuję swój prywatny trening na macie. Kątem oka śledzę wędrujące za oknem słońce i łapię jego odblaski na ścianach, drzwiach i domowych sprzętach. Potem nadchodzi zmierzch i wtedy przy starym stole, pamiętającym czasy sprzed moich narodzin, jemy ciepły obiad.