środa, 26 września 2018

Unspoken words

“Never ever mistake her silence for weakness.
Remember that sometimes the air stills, before the onset of a hurricane.” 
-Nikita Gill

Inspired by the words of a young British-Indian writer, Nikita Gill, I decided to try to describe what bothers me for some time now.

Often percieved by people she deals with as a kind, helpful and polite person... simultaneously being quiet and even a bit shy. Trying to avoid arguments and gossips. It occured to her lately, that being like that, she might be seen as fragile, soft and easy to "manage", even easy to treat unkindly. And she had been. Some people were sure they could have done anything and she would not react. 

Well.

She strongly believes that if someone is simply good, they will never take advantage of honest and kind behaviour. However, sometimes it seems to be extremely difficult to find that sort of people. If one does, they can consider themselves truly lucky.

A message to others? 

She might seem apparently fragile on the outside. How do you know what really goes on inside, what battles has she come through? Oh yes, she can bear pretty much, more than you can imagine. Many unspoken words lie at the bottom of her heart. It does not mean they will lie there forever. 

One day you will hear them in a way that will smash you down.

Will you be surprised?

Just remember, that sometimes the air stills before the onset of a hurricane.



niedziela, 29 lipca 2018

Pochwała cichych pór roku

Miesiąc temu ukończyłam długo przygotowywaną książkę fotograficzną na zakończenie kursu fotografii we wrocławskim Ośrodku Postaw Twórczych i odebrałam dyplom. Na książkę miałam kilka różnych pomysłów, z których żaden nie był na tyle dobry, aby się nią stać :) wreszcie przestałam na siłę wymyślać tematy. Myśląc o konkretnych zdjęciach, które mogłabym połączyć, zaczęłam powoli ustawiać je w głowie w kolejności. Powstałej układance zabrakło kilku elementów, które zostały dodane po wielu miesiącach. W podobny sposób powstawał tekst, z napisanych wcześniej fragmentów zabierałam słowa i zwroty, dodając po trochę na bieżąco, spisując urywki zdań przychodzące mi do głowy.

Praca powstała pod kierunkiem fantastycznych Prowadzących kurs fotografii w najlepszym :) Ośrodku Postaw Twórczych we Wrocławiu, Filipa Zawady i Krzysztofa Solarewicza. Zdjęcia wykonałam w studiu OPT-u i w plenrze (m.in. Góry Bialskie i Złote, Nowy Gierałtow, Kletno,  Międzygórze, Strzeblów, Park Krajobrazowy Doliny Bystrzycy, Lutynia i Leśnica we Wrocławiu). Pozowały mi wspaniałe dziewczyny, Magdalena Subocz i Jowita Pyszczek. Dziękuję wszystkim świetnym ludziom, bez których ta książka by nie powstała, jestem ogromnie wdzięczna! Osobne podziękowania dla Ali za pomoc graficzną i dla Wojtka za zmontowanie filmiku. Zapraszam do obejrzenia "Pochwały cichych pór roku" właśnie w wersji wideo :) poniżej link, pod którym znajduje się filmik. Wykorzystałam utwór Enyi "To go beyond" jako muzykę w tle.

"Pochwała cichych pór roku"

Pochwalę się jeszcze moimi dyplomami :)


Zajęcia w OPT były zdecydowanie jednymi z najlepszych i najbardziej rozwijających, w jakich kiedykolwiek uczestniczyłam. Z jednej strony bardzo cieszę się z książki i z dyplomów i o to przecież chodziło, żeby kurs ukończyć, ale wiem, że będzie mi bardzo brakowało i wykładów, i lekcji w studiu, i ludzi, i wszystkiego, czego tam doświadczyłam, a czego nie opiszę słowami, ale przede wszystkim ogromu inspiracji i motywacji, których niesamowite pokłady wtłaczali nam do głów i serc Filip i Krzyś. 
Dziękuję i zawsze będę pamiętać :)

sobota, 21 lipca 2018

Zvolen

Wstyd się przyznać, ale Słowację odwiedziłam pierwszy raz w życiu. I choć byłam tam tylko przez chwilę, zrobiła na mnie ogromne wrażenie, przede wszystkim przepięknymi krajobrazami górskimi, które mijałam, jadąc do Zvolenia. Poniżej wybrane kadry z tego wyjazdu z przełomu czerwca i lipca.


niedziela, 17 czerwca 2018

Rewolucja

Po latach świetlnych niepewności zbudziła się ze snu. W tym śnie błądziła we mgle, która nie pozwalała jej zobaczyć prawdy. Wciąż rozbijała się o skałę z diamentu, a jej dni ustaliły się w przedziwnej harmonii i rytmie nie do zniesienia. Miała wrażenie, że Bóg schował się w ciemnozielonych łapach świerków, jej modlitwa została jednak naprawdę wysłuchana. Dobre dusze fruwające wokół jej głowy pomogły zrozumieć zachodzącą rewolucję. Z wdzięczności do świata i życia nie pozwala uśmiechowi zniknąć z jej twarzy.


sobota, 17 marca 2018

Narrow daylight (only English this time)

I used to share parts of my personal life here, mostly by adding photographies. When it comes to writing, I usually find it difficult to uncover my thoughts and feelings, that is why I prefer hints and suggestions to clear sentences, revealing things happening in my life. I don't know if what I write today changes anything, but even now I'm choosing a foreing language as it is easier for me. It has always been. My own language somehow causes me a trouble to be honest and I don't know why.

It is tough, but tough things happen all the time, so I wonder why I would ever demand being an exception? Clearly I am not. If you hope for a happy ever after, but constantly you crash upon everyday life; you wish to talk and make things work again, but every time you try, it seems you hit a diamond rock without a hope in hell to break the tiniest sliver - what should you do? Should you give up and accept this settled rhythm of passing days, this weird harmony, that gives you a false feeling of a happy life you dreamed of? Or should you choose to turn everything upside down, not knowing where it could lead to? 

But you are afraid and confused, so weeks slowly pass and nothing happens. And you ask yourself: what must occur to finally wake me up? And then, completely unexpectedly, it just happens, and it hits you so strong, you can no longer ignore it. Suddenly you know exactly, what you should do, although, as always, you still have some huge doubts and still you are very much afraid. And then there comes the hardest night you've ever suffered, sleepless, when you lie in your bed feeling a fear paralysing your whole body and when there is nothing left to do but prey. The power of a prayer is beyond reason and beyond words. When another dawn breaks, after a terrible struggle inside of you, you stop thinking and analysing, you just feel and it gives you a great strenght to turn everything upside down, not knowing where it could lead to. And this very moment you win your life again - although you don't feel it at all. But you will, all you need is patience and time.

Everything I tried to describe happened last year and all I want to say is: it is the people you should turn to; it is the people, that make things happen and give you the strenght to fight. I'm clearly the lucky one, surrounded by true family and friends, ready to be there for me when I really need it. To my family and friends (especially Madzia, Jowita and Rafał, Ala and Michał, Karolina, Justyna, Basia - the order here doesn't matter!): I'm so grateful I will never be able to put it into words. I also would not decide to write my story here if I didn't have a feeling that someday it might help somebody finding themselves at a crossroads. It is absolutely worth choosing a more difficult path even when it might seem shady and narrow. Eventually this path will lead to some place more beautiful than you could ever imagine, perhaps a glen with a view of high mountains in the distance? (perfect for me :)).

"Winter is over,
summer is near
and we are stronger than we believed!"

piątek, 23 lutego 2018

Landslide

Sesja z maskami wykonanymi przez chłopców z MOW-u w Jaworze na zajęciach z floroterapii prowadzonymi w listopadzie ubiegłego roku przez 2-osobowy zespół w składzie ja i Madzia :)
Brawa dla Gosi, która wytrzymała dzielnie bardzo niskie temperatury pewnego sobotniego, grudniowego przedpołudnia!


***

" 've been afraid of changing, but time makes you bolder. "